DIECEZJA SIEDLECKA
10 maja 2026 r. Imieniny obchodzą: Antonina, Izydor, Antoni
Czytania: (Dz 8, 5-8. 14-17); (Ps 66 (65), 1-3a. 4-5. 6-7a. 16 i 20); (1 P 3, 15-18)Ewangelia: Czytania na dzień dzisiejszy - www.mateusz.pl
Dzień Siedleckich Organizacji Pozarządowych pełen integracji, wymiany doświadczeń i wsparcia dla lokalnej społeczności
Diecezjalna Pielgrzymka Rodzin /TRANSMISJA/
Święto strażaków w Siemieniu
Komunikat o śmierci i pogrzebie
Msza św. w intencji Siedlec i mieszkańców z racji wspomnienia patrona miasta
Nocne Czuwanie Młodych w Siedlcach z ewangelizatorem i autorem „Ślimaka na pustyni”
Zmarła Regina Czapska, siostra śp. biskupa drohiczyńskiego Antoniego Dydycza
Odszedł ks. kan. Krzysztof Maksimiuk - kapłan diecezji drohiczyńskiej. Wieloletni proboszcz parafii w Prostyni miał 89 lat
Niezwykła próba ustanowienia rekordu Guinnessa na rowerze
Zmiany na stanowisku dyrektora SP ZOZ w Radzyniu Podlaskim
Felieton Grzegorza Welika – 8 maja /POSŁUCHAJ/
1 MARCA: PIĄTEK (2013-03-01 06:03:51)
Mt 21, 33-43. 45-46 Boża miłość czy miłość na kartki? Gdyby mnie sprzedali moi bracia, tak jak sprzedali Józefa, zapewne spędziłbym pół życia na obmyślaniu zemsty. Nie szukałbym winy w sobie. Nie zastanowiłbym się, czego mi zazdrościli. Kombinowałbym, jak im dopiec. Dzisiaj wiem, że bracia Józefa wcale nie byli bardzo złymi ludźmi. Po prostu chcieli miłości „po równo”. Nie rozumieli, że każdy jest wybrany, ale do czego innego. Nie pojęli, że każdy jest kochany, ale w oryginalny sposób. Tak właśnie kocha Bóg. Nie wydaje kartek na miłość. Bóg nigdy nie powiedział, że „sprawiedliwie, znaczy równo”.
Mt 21, 33-43. 45-46
Gdyby mnie sprzedali moi bracia, tak jak sprzedali Józefa, zapewne spędziłbym pół życia na obmyślaniu zemsty. Nie szukałbym winy w sobie. Nie zastanowiłbym się, czego mi zazdrościli. Kombinowałbym, jak im dopiec.
Dzisiaj wiem, że bracia Józefa wcale nie byli bardzo złymi ludźmi. Po prostu chcieli miłości „po równo”. Nie rozumieli, że każdy jest wybrany, ale do czego innego. Nie pojęli, że każdy jest kochany, ale w oryginalny sposób. Tak właśnie kocha Bóg. Nie wydaje kartek na miłość. Bóg nigdy nie powiedział, że „sprawiedliwie, znaczy równo”.
Historia z życia. Młoda dziewczyna chce w sklepie tekstylnym kupić materiał na suknię. „Chodzi mi o taki, który gdy się idzie, szeleści" — przedkłada klientka swoje życzenie. Sprzedawca mówi: „To niech pani najlepiej weźmie taftę, mamy w pięknych kolorach". „Na kolorze mi nie zależy — wyjaśnia dziewczyna — najważniejsze, by materiał był słyszalny". Zdecydowała się w końcu na białą taftę. Kupiła pięć metrów i poszła. Na ladzie zostawiła rękawiczki. Sprzedawca pobiegł za nią, a zwracając jej zgubę nie wytrzymał i zapytał: „Proszę mi powiedzieć, ale szczerze, dlaczego pani koniecznie chciała kupić ten szeleszczący materiał?" Dziewczyna wyjaśnia: „To jest moja suknia ślubna. Mój narzeczony jest niewidomy. Jeżeli już nie widzi mej sukni, to chcę by przynajmniej ją słyszał i wiedział, że jestem blisko niego". Oto prawdziwa miłość. Ci, którzy się kochają, chcą być blisko siebie. Jak wiemy, Jezus ciągle powraca do kilku podstawowych spraw: uzdrawiającej siły miłości, potrzeby wzajemnego wybaczenia oraz, o czym mowa w dzisiejszym czytaniu, do niezmiennej mocy woli Bożej. Bez względu na to, co zrobi człowiek - a dzisiejsza Ewangelia przedstawia arcykapłanów i starszych ludu, którzy są przykładem ludzkiego egoizmu - wola Boża zostanie wykonana w ludzkiej historii. Jezus krytykuje arcykapłanów za konkretne zaniedbania: za gromadzenie powierzonych im skarbów i niechęć do dzielenia się z ludem wiedzą w kwestiach religijnych. W ten sposób Jezus uczy nas, że mamy się dzielić każdym otrzymanym darem. Chować coś dla siebie, znaczy stracić to. Jak pokazuje historia Żydów, Bóg przeniósł swą łaskę z jednego ludu na wiele innych, z jednego narodu na ludy całego świata. Wszystko to stało się dzięki sile miłości jednego człowieka, Jezusa, który nade wszystko uczy nas, jak dzielić się tym, co mamy, i w ten sposób wzbogacać życie innych i swoje własne.
Młoda dziewczyna chce w sklepie tekstylnym kupić materiał na suknię. „Chodzi mi o taki, który gdy się idzie, szeleści" — przedkłada klientka swoje życzenie. Sprzedawca mówi: „To niech pani najlepiej weźmie taftę, mamy w pięknych kolorach". „Na kolorze mi nie zależy — wyjaśnia dziewczyna — najważniejsze, by materiał był słyszalny". Zdecydowała się w końcu na białą taftę. Kupiła pięć metrów i poszła. Na ladzie zostawiła rękawiczki. Sprzedawca pobiegł za nią, a zwracając jej zgubę nie wytrzymał i zapytał: „Proszę mi powiedzieć, ale szczerze, dlaczego pani koniecznie chciała kupić ten szeleszczący materiał?" Dziewczyna wyjaśnia: „To jest moja suknia ślubna. Mój narzeczony jest niewidomy. Jeżeli już nie widzi mej sukni, to chcę by przynajmniej
ją słyszał i wiedział, że jestem blisko niego". Oto prawdziwa miłość. Ci, którzy się kochają, chcą być blisko siebie.
Jak wiemy, Jezus ciągle powraca do kilku podstawowych spraw: uzdrawiającej siły miłości, potrzeby wzajemnego wybaczenia oraz, o czym mowa w dzisiejszym czytaniu, do niezmiennej mocy woli Bożej. Bez względu na to, co zrobi człowiek - a dzisiejsza Ewangelia przedstawia arcykapłanów i starszych ludu, którzy są przykładem ludzkiego egoizmu - wola Boża zostanie wykonana w ludzkiej historii.
Jezus krytykuje arcykapłanów za konkretne zaniedbania: za gromadzenie powierzonych im skarbów i niechęć do dzielenia się z ludem wiedzą w kwestiach religijnych. W ten sposób Jezus uczy nas, że mamy się dzielić każdym otrzymanym darem. Chować coś dla siebie, znaczy stracić to. Jak pokazuje historia Żydów, Bóg przeniósł swą łaskę z jednego ludu na wiele innych, z jednego narodu na ludy całego świata. Wszystko to stało się dzięki sile miłości jednego człowieka, Jezusa, który nade wszystko uczy nas, jak dzielić się tym, co mamy, i w ten sposób wzbogacać życie innych i swoje własne.
< powrót
Parafia Św. Andrzeja Boboli w Gąsiorach
Copyright 2007 - Realizacja KreAtoR