Być może Maryja powtarzała modlitwę wielu swoich rodaków, prosząc Boga o przyjście Jego Mesjasza. Może pragnęła dostąpić zaszczytu zobaczenia Mesjasza osobiście, a nawet tego, by zasiąść u Jego stóp i posłuchać Jego nauki. Jakkolwiek wyglądała Jej modlitwa, Maryja prawdopodobnie nie zdawała sobie sprawy, że proroctwo Izajasza zapowiada Jej własne dziewicze macierzyństwo. Nie wiedziała, że za kilka chwil historia świata odmieni się całkowicie wraz z przybyciem anioła. Ale oto stanął przed nią Gabriel, zwiastując Jej, że nie tylko zobaczy Mesjasza, ale że będzie Go nosiła we własnym łonie!
Dzięki Maryi poznajemy hojność Ojca. Ona ofiarowała swoje dziewictwo; On obdarzył Ją macierzyństwem. Ona zgodziła się na niekonwencjonalne poczęcie, mogące wystawić Ją na wielkie ryzyko; On uczynił Ją Matką wszystkich wierzących. Ona stanęła przed Nim w pokorze i uniżeniu; On wywyższył Ją ponad całe stworzenie. Jej „tak” zniweczyło „nie” Ewy i przywróciło życie jej potomstwu.
Dzisiejsza uroczystość zaprasza nas do dziękczynienia Bogu za dar naszej Matki, Maryi. Zachęca nas też do naśladowania Jej wierności, modlitwy i wielkoduszności. Nawet gdyby nasze akty modlitwy czy służby były bardzo niepozorne - jak odmówienie z serca „Ojcze nasz” czy podjęcie się wyprania bielizny ołtarzowej - żaden z nich nie uchodzi uwagi Ojca niebieskiego. Podobnie jak „tak” Maryi przekreśliło stulecia grzechu, tak i nasze „tak” dane Bogu wyzwala strumień łaski ogarniający nie tylko nas samych, ale i innych. Wychwalając dziś Maryję i Jej otwarcie na Pana, pójdźmy Jej śladem, oddając się Bogu. A wtedy i na nas rozciągnie się obietnica anioła, że „dla Boga... nie ma nic niemożliwego” (Łk 1,37).
„Oto Ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa!” (Łk 1,38)